Umarł człowiek.
Trafił do nieba, a tam Pan Bóg woła go do stołu,
częstuje wódką i kiełbasą. Pij, mówi, jedz.
Minął rok. Bóg znowu woła go do siebie,
częstuje wódką i kiełbasą. Pij, mówi jedz.
Tak było i rok później.
Któregoś roku Bóg już nie wołał człowieka na wódkę i kiełbasę.
Przychodzi człowiek do Boga i mówi
Boże częstowałeś mnie wódką i kiełbasą,
dlaczego teraz tego nie robisz?
Bóg do niego w każdą rocznicę twojej śmierci
przyjaciele zbierali się i wspominali ciebie.
Wtedy ja ciebie zapraszałem do siebie.
Tego roku nikt ciebie nie wspomina.
Wypijmy więc, żeby nas przyjaciele nie zapomnieli.